karmienie persią Rodzicielstwo wszystkie

Ufam mleku matki

Zapraszam Was dzisiaj na wpis, który w szkicach tkwi już dość długo. Do jego skończenia i publikacji zmotywowały mnie dzisiaj dwie sprawy. Po pierwsze obchodzimy Światowy Tydzień Karmienia Piersią (1-7 sierpnia). Chociaż w kwestii karmienia piersią jest już coraz więcej świadomości wśród kobiet, nadal pozostaje bardzo wiele do wyjaśnienia. Tysiące osób, które z powodu braku rzetelnych informacji maja do karmienia negatywny stosunek, szkodliwe mity które szerzone są nadal wśród młodych matek i brak profesjonalnego laktacyjnego wsparcia to powody dla których dalsze promowanie naturalnego sposobu karmienia jest bardzo ważne.

Drugi powód to kolejny miesiąc naszego karmienia z Aleksandrem i mały jubileusz. Za nami praktycznie dwa lata karmienia i czuję, że jeszcze trochę to potrwa. Nie mam jakiegoś specjalnego planu i choć czasami dopadają mnie myśli jak w TYM wpisie to szybko wraca mi spokój, że mój syn tego potrzebuję i to najlepsze co mu daję.

Mam pewność, że dziecko najlepiej karmić mlekiem matki

Karmię piersią drugie dziecko 24 miesiące. Dla jednych za długo a dla innych to jeszcze krótko. Nigdy nie potrzebowałam naukowych dowodów na to, że mleko matki jest najlepszym sposobem karmienia dziecka. Kiedy sobie to analizuję to dochodzę do wniosku, że to jednak dziwne. Wychowywałam się bowiem w środowisku i rodzinie w której butelka była naturalnym akcesorium dla dziecka. Nikt  w moim otoczeniu nie karmił piersią a dzieci widywałam sporo jako osiedlowa i rodzinna opiekunka. Tym bardziej dziwie się przekonaniu jakie we mnie tkwi o idealnym mleku kobiecym. Kiedy byłam w pierwszej ciąży nie rozmyślam nad sposobem karmienia, nie kupowałam butelek ani laktatora po porostu wiedziałam, że dziecko karmi się piersią. Teraz choć początki z Aleksandrem były trudne to moja pewność co do sposobu karmienia jest jeszcze większa.

Czuję a po wielu miesiącach karmienia mam nawet pewność, że to mleko ma wyjątkowe właściwości. W nim zawsze znajdzie się taki składnik jakiego moje dziecko potrzebuje. W nocy ułatwiający zasypianie, w chorobie wspomagający powrót do zdrowia. Nie potrzebuje ani nie potrzebowałam badań naukowych żeby wiedzieć, że mleko nie zmienia się w wodę, że w chorobie dziecko powinnam karmić i że jedyna słuszna długość karmienia nie jest ustalana odgórnie przez dorosłych. Wszystko funkcjonuje pod pojęciem naturalnie spokojnie normalnie. Jedyne na co trzeba sobie pozwolić to wsłuchanie się w dziecko i pozwolenie mu na decyzję kiedy i ile mleka potrzebuje.

Dzisiaj mogę poprzeć moje hipotetyczne mleczne założenia swoim doświadczeniem. Odnalezienie badań naukowych potwierdzające dopasowanie mleka kobiecego do potrzeb dziecka w tym momencie nie jest już trudne. Przeszukując internet albo publikacje łatwo można dotrzeć do tej wiedzy. Wystarczy zajrzeć choćby do skarbnicy wiedzy jaką jest HAFIJA. Dlatego ja dziś opowiem Wam o własnym doświadczeniu kiedy przekonałam się o wartości mleka matki dla dziecka.

Skąd moja pewność, że to mleko ma wyjątkowe właściwości?

Moja pewność bierze się z obserwacji mojego syna. Analizując jego potrzeby i reakcje na karmienie piersią widzę wiele zależności. Pierwszy przykład to nagłe częste nocne karmienia tuż przed skokiem rozwojowym. Kiedy mózg szykuje się do jakiegoś dużego postępu są prostym znakiem, że w tym mleku jest coś co daje dziecku kopa do rozwoju. Wiadomo, że nocne mleko zawiera więcej składników związanych z rozwojem i funkcjonowaniem mózgu oraz z relaksacją czy zasypianiem. Dlatego choć częste nocne karmienia, nasilające się w niektórych okresach, często doprowadzały mnie do rozpaczy i zmęczenia, miałam świadomość, że są potrzebne ze względu na aktualny etap rozwoju syna. Zazwyczaj bardziej intensywny. Kolejna sytuacja to choroba. Bo czy o wspaniałych właściwościach mleka matki nie świadczy fakt, że kiedy podczas infekcji żołądkowej mój syna zwraca nawet wodę, mleko z piersi pije kiedy chce. I tylko po nim nie wymiotuje. Dzięki kontaktowi ust dziecka z piersią mamy dopasowuje się swoim składem tak aby wspomóc chory organizm. Jak to działa. W naszym przypadku pierwsze karmienie zazwyczaj jest zwracane ale kolejne już pozostają w żołądku. Dla mnie to dowód, że po pierwszym kontakcie piersi z drobnoustrojami powodującymi chorobę, mleko dopasowało swój skład do chorego dziecka. Wiele razy zdarzało się, że Aleksander w czasie choroby nic nie jadł przez kilka dni, za to wspomagał się moim mlekiem i chciał je pić znacznie częściej. Zawsze mu na to pozwalałam wbrew zdziwieniu, że pozwalam mu nie jeść. A ja ufając w Jego mądrość i wartość pokarmu matki wiem, że kiedy infekcja się skończy sam poprosi o coś więcej niż mleko. I zawsze tak jest.

Czy dla dwulatka mleko matki ma nadal takie wartości?

Tak samo jak dla noworodka i niemowlaka. Oczywiście nie zapewnia wszystkich składników odżywczych na co dzień. Ale w sytuacjach kryzysowych chorobach czy smutkach jest fantastycznym rozwiązaniem i bez żadnych moich zabiegów dostarcza dziecku tego czego ono potrzebuje w danej sytuacji. Dokładnie tak jest w naszym wypadku. Zdarza się tak, że największy smutek zostanie ukojony poprzez chwilę karmienia, są noce kiedy Aleksander dużo częściej się budzi na mleko tylko po to żeby za kilka dni pochwalić się nowym słownictwem. A w chorobie nadal mleko jest podstawą i nikt nie zmusza go do jedzenia jeśli nie chce. Nasze ostatnie doświadczenie z chorobą bostońską, którą skończyliśmy kilka dni temu tylko to potwierdzają. Jedzenie mogło nie istnieć dla mojego syna, tym bardziej że ból gardła był ogromną przeszkodą w przełykaniu. Mleko było praktycznie jedynym co jadł ale pomagało też ukoić dziecko w czasie gorączki.

Czy u każdego dziecka ma to aż takie znaczenie?

Wierzę, że tak. A właściwie po lekturze badań nad mlekiem matki jestem pewna. Być może nie u wszystkich dzieci to widać aż tak bardzo, być może w matkach często zwycięża strach, że samo mleko to za mało i nie pozwalają sobie tego dostrzec. A może szczegół tkwi również w tym, że ja w mojego syna musiałam się wyjątkowo mocno wsłuchać od urodzenia żeby zrozumieć skąd problemy z adaptacją na tym świecie. I do dziś wsłuchuję się w niego bardzo a dzięki temu łatwiej dostrzegam te zależności.

Wiem, że warto zaufać mleku matki czy na podstawie obserwacji dziecka czy na podstawie wyników badań czy po połączeniu tych dwóch argumentów. Mleko matki to nie tylko pokarm, który zaspokaja głód ale coś znacznie dla dziecka cenniejszego.

A jakie są wasze historie z karmieniem piersią .Czy Wy też zauważyłyście podobne zależności, które świadczą o mocy jaką ma mleko? Czy może zupełnie się  z tym nie zgadzacie? Napiszcie, czekam na Wasze komentarze?

 

 

 

 

Related Posts

No Comments

Leave a Reply

Close