Kobieta kuchnia Rodzicielstwo

Jarmuż jak go zjeść czyli o przemycaniu zielonego w codziennych posiłkach.

Tak naprawdę jarmuż jest tutaj tylko punktem zaczepienia. Prawda jest taka że odkrycie tego warzywa i chęć zaserwowania go moim dzieciom były impulsem do rozwoju mojej kreatywności w przemycaniu dzieciom zdrowego jedzenia.

Zdrowe odżywianie czyli temat o którym z roku na rok jest coraz głośniej i które przestało być fanaberią bogatych albo wariactwem eko szaleńców. Dotarło do świadomości coraz szerszej grupy ludzi zauważono jego ogromne znaczenie i stało się normalnym wyborem. W poszukiwaniu zdrowych elementów diety trafiamy na coraz to nowe składniki po które warto sięgać dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Takim, odkrytym znowu po latach warzywem  jest właśnie jarmuż, choć na początku wydaje się czymś egzotycznym z czym nie wiadomo co zrobić.

Dlaczego warto jeść jarmuż i czym on jest? Jarmuż jest warzywem kapustnym, istnieje wiele jego odmian które wcale nie muszą być zielone. Tak jak inne warzywa kapustne jest bogaty w przeciwutleniacze a więc ma działanie antynowotworowe. Jego przeciwnowotworowe właściwości nie kończą się jednak na jednym składniku, zarówno bogactwo w wit. K jak i w beta-karoten (pomimo zielonego koloru) sprawia, że zajadanie się jarmużem pomaga nam chronić się przed rozwojem wielu chorób nowotworowych. Zielony kolor jarmuż zawdzięcza oczywiście chlorofilowi – barwnikowi, który w naszym organizmie wspomaga procesy oczyszczające. Skarbnica witaminy C i K, wapnia potasu białka i błonnika. Jeśli chcecie wiedzieć więcej jak wartościowy jest jarmuż zapraszam Was np tutaj.

No dobrze ale z czym to zjeść?

Tak naprawdę w internecie i w książkach przepisów z jarmużem można znaleźć mnóstwo. Wystarczy wejść na Jadłonomie czy  Kwestię Smaku i pod hasłem jarmuż pojawia się mnóstwo smacznych inspiracji. Jednak nie zawsze mam ochotę na eksperymentowanie i gotowanie tych wszystkich nowoczesnych dań. Na eksperymenty fajny jest weekend kiedy czas nas nie goni, na co dzień musi być szybko smacznie zdrowo i w miarę pewnie czyli sprawdzone dania, które bez marudzenia znikają z talerza. Jednym słowem wzbogacenie codziennych posiłków w zdrowe dodatki tzw. przemycenie zielonego, w tym co rodzina (czyli wybredne dzieci) zajada ze smakiem, w taki sposób aby nie budzić podejrzeń. Co zielonego można w ten sposób przemycić. U mnie to przede wszystkim jarmuż, natka pietruszki w ogromnych ilościach, koperek, rukola, czasem drobniutko starta cukinia ale to już nie do wszystkich tych dań. Na wiosnę do tej grupy dołącza jeszcze botwina, w którą zaopatruje się na Targu Pietruszkowym i którą kupuje w przeróżnych fantastycznych kolorach. Aż chce się ją jeść 🙂 Zapraszam Was na moje pomysły.

Omlet z jarmużem – prosty sposób na wzbogacenie pysznego śniadania w wyjątkowe składniki. Uwielbiam omlet posypany całymi liśćmi jarmużu, którymi posypuję z wierzchu już lekko ścięty omlet. Chrupiące zaledwie lekko zblanszowane. Wiadomo jednak, że to co zielone dla większości dzieci wygląda jak składnik trujący. Dlatego szykując takie śniadanie dla młodszych, jarmuż bardzo drobniutko siekam. Im drobniej tym lepiej dzięki czemu staję się niewidoczny dla oczu ale tam jest. Dodatkowa zaleta omletu z jarmużem to wygląd, jest kolorowo i super apetycznie a jeśli dodatkowo są w nim jeszcze czerwone pomidorki samym wyglądem zachęca do zjedzenia.

Gulasz z jarmużem – na pomysł dosypywania innych składników do gulaszu wpadłam kiedy znalazłam na Jadłonomi przepis na gulasz z jarmużem. Gulasz z jarmużu i białej fasoli jest fantastyczny i przepyszny ale tylko dla mnie. Dla pozostałych członków rodziny był bez mięsa czyli tak jakby w ogóle nie istniał, dla młodszych za dużo było tego zielonego i ogólnie blee. Następnym razem eksperymentując z tym daniem, jarmuż wrzuciłam do tradycyjnego gulaszu. I ten smak został przyjęty.  Tradycyjny gulasz z mięsem wieprzowym albo lżejsza wersja z kurczakiem plus zielone coś dosypane dosłownie przed samym końcem gotowania, dzięki czemu nie traci swoich właściwości a znika wymieszany z pozostałymi składnikami. Choć tak naprawdę w przypadku gulaszu nie muszę nawet jarmużu drobniutko kroić, wrzucam duże kawałki liści i wszyscy zajadają ze smakiem.

Twaróg ziołowy – w tym przypadku jestem mistrzem kombinacji 🙂 ponieważ wszyscy uwielbiamy na śniadanie twaróg wymieszany z jogurtem naturalnym koperkiem i szczypiorkiem uknułam plan dorzucenia do niego jarmużu. W tym przypadku nie może to być duża ilość, żeby nie zmienić smaku, i musi być drobniutko posiekany tak, żeby wpasował się w konsystencję pozostałych ziół. Niczego nie świadomi konsumenci zjadają się ukrytym surowym jarmużem wzbogacając swoje organizmy w cenne składniki, nie tracąc przy tym apetytu.

Pulpety kotlety – uwielbiam pulpety za to, że można do nich upchnąć różne składniki, które nie rzucają się w oczy dzieciom i nie zaburzają spożywania posiłków różnymi odgłosami niezadowolenia. Pulpety z mięsem lub bez, ze startymi warzywami które są ledwo widoczne i nie przeszkadzają młodemu pokoleniu zajadać się witaminami. Tak też jest z jarmużem czy innymi zielonymi, pomysł wziął się wprawdzie z przepisu w którym jarmuż podawany był jako dodatek do pulpetów ale skoro wiedziałam, że to nie przejdzie pokroiłam go drobniutko i dorzuciłam do drobiowego mięsa i przypraw, ulepiłam zapiekłam w sosie i uśmiechając się pod nosem patrzyłam jak jedzą.

Kaszotto – kolejny cudowny wynalazek na obiad szybki i jednocześnie bardzo zdrowy. Do risotto jakoś nie czuję tak wielkiej miłości jak do kaszy gryczanej z duszonymi warzywami a wśród nich oczywiście jarmuż. To chyba mój ulubiony smak. Warzywa które dodaje są takie jakie akurat mam, pasuję zarówno marchew cukinia albo buraczki. Starty korzeń pietruszki albo selera i zielone, pietruszka koperki cokolwiek akurat mam. Może być podawany jako osobne danie albo zamiennik ziemniaków do obiadu. Naprawdę polecam.

Naleśniki – klasyka dziecięcego posiłku naleśniki, w których również można przemycić różne smaki i typy farszu. Tym razem przepis jest typowy dla naleśników ze szpinakiem zamieniam jedne zielone liście na inne zielone albo jedno zielone mieszam z drugim pół na pół. Do lekko podduszonego na patelni jarmużu dorzucam rozkruszoną fetę i mieszam. Smak nie różni się wiele od naleśników ze szpinakiem ale taki drobny zabieg pozwala wzbogacić dietę w to wartościowe wartościowe warzywo. Innym pomysłem na naleśniki jest farsz z kurczakiem lub indykiem duszonym razem z warzywami, w tym właśnie z jarmużem albo natką pietruszki. Zawijam w naleśniki i po jednym takim głód jest zaspokojony. Choć nie, na drugiego z serem zawsze znajdzie się miejsce. Pisząc dla Was o naleśnikach wpadł mi do głowy pomysł aby spróbować dorzucić posiekany jarmuż do ciasta naleśnikowego. Ciekawa jestem efektu zielonego naleśnika a może ktoś już tego próbował?

Zupa – tradycyjna zupa jarzynowa, do której pod koniec gotowania dosypuję razem z posiekaną natką pietruszki często właśnie jarmuż albo miks koperkowy – pietruszkowy – jarmużowy – botwinkowy. Innym pomysłem jest zielona zupa krem czyli w podstawowym przepisie krem z brokuła ale dzięki temu, że składniki są niewidoczne można naprawdę wiele przemycić i tak właśnie robię. W zasadzie w moim wykonaniu taka zupa krem przed zmiksowaniem wygląda jak zupa liściasta z dodatkiem warzyw. Ok u mnie każda zupa krem tak wygląda przed zmiksowaniem 🙂

Czytając te przepisy może narzucać się Wam pytanie jak takie przemycanie ma się do próbowania przez dzieci nowych smaków. Oczywiście daję im do tego prawo, nie przesadzam w ilości dodawanych składników tak żeby smak potrawy wyraźnie nie różnił się od podstawowego a dodatkowo zawsze dodaje widoczny składnik zielony, np posypuje po wierzchu albo część liści jest nie posiekana. Dzięki temu dzieci świadomie próbują jedzą lub plują.  Ale dodawanie do posiłków jadalnych zielonych liści tak pełnych w witaminy i minerały, w nierzucający się w oczy sposób, sprawia że dzieci bez żadnej traumy jedzeniowej dostarczają do organizmu cenne składniki. Ważne jest też to, że jeśli starsza córka pyta co dziś na obiad, nie mijam się z prawdą i nie ukrywam, że np w gulaszu jest jarmuż. Mówię wprost, zupa jest brokułowo-ziemniaczana z jarmużem czy botwinką. Dla niej problemem nie jest sam fakt, że jarmuż tam jest. Skoro go nie widać, nie plącze się miedzy zębami i nie staję w gardle to może sobie być, na zdrowie.

Na koniec mam prośbę do Was, jeśli macie inne pomysły na posiłek z zielonym, który akceptują dzieci albo jakiś fajny sposób na przemycanie witamin podzielcie się w komentarzu. A może przychodzi Wam do głowy coś jeszcze co można w ten sposób delikatnie ukryć w codziennych posiłkach? Czekam na Wasze pomysły.

DSC_1120DSC_1135DSC_1138

 

Related Posts

2 komentarze

  • Reply
    Daria
    13 maja 2016 at 10:13

    U Nas z jarmużu przygotowujemy jedynie zielone koktajle 🙂 Podkradam przepis na omlet, na pewno wypróbuję 🙂

    • Reply
      Marta Jezierska
      13 maja 2016 at 14:47

      Koktajle z jarmużem też robię ale one niestety nie są akceptowane prze moje dzieci za zielone 🙂 ja sama uwielbiam koktajle wszelkiego rodzaju. Cieszę się bardzo że pomysł omletu przypadł Ci do gustu. Pozdrawiam i smacznego

    Leave a Reply

    Close