Kobieta przemyślenia

Nie rezygnuj z siebie

W kobiecej głowie w macierzyństwo wpisana jest rezygnacja z siebie. W budowanie rodziny i domu wpisane jest poświęcenie. Nie jest jednak to ani hormonalna zależność, ani zmiana w poporodowej psychice matki konieczna do rozwoju dziecka. To jedynie przekazywane z pokolenia na pokolenie doświadczenia i nauka. Przez nasze rodziny, matki, które od pokoleń akceptowały takie zasady. O innych możliwościach nikt im nie mówił a nawet jeśli, to pozastrzegane były one jak dziwactwa. Kobieta spełniała się w domu, poświęcała swoje potrzeby na rzecz dzieci, które są przecież bezbronne słabe i uzależnione od pomocy. Nawet jeśli gdzieś głęboko tliła się potrzeba zrobienia czegoś dla siebie skutecznie i w zarodku dusiło ją zmęczenie i ogrom obowiązków jakie spadały na matki. Jeśli do tego weźmiemy pod uwagę liczbę dzieci, która jeszcze dość niedawno była standardowa w wielu rodzinach i nieobecność ojca, trudno się dziwić, że w naszych babciach i mamach utarło się przekonanie, że macierzyństwo to poświęcenie siebie.

Dzisiejsze czasy są już zupełnie inne, więcej i głośniej mówimy o tym, że potrzeby kobiety i matki są równie ważne. Tyle, że nieustannie podlegamy wzorcom, które wpojono nam w dzieciństwie i trzy razy zastanawiamy się zanim zrobimy coś tylko dla siebie. W naszych głowach tkwi zakorzeniony wzór matki poświęcającej większość swoich potrzeb i  nawet jeśli pozwolimy im dojść do głosu wiąże się to z walką. Nie przychodzi łatwo wyjście na zakupy tylko dla siebie i nie kupienie nic dla dziecka albo drzemka zamiast sprzątania. Bardzo trudno jest nam, matkom dopuścić do głosu swoje zmęczenie i pozwolić na odpoczynek jeśli „nie wszystko jest zrobione”  Bo ciągle dogania nas ta myśl, że jeśli czegoś nie dopilnuję jestem mamą słabą i niezorganizowaną. A to jest już niczym wykluczenie bo skoro chciałyśmy dzieci dom rodzinę to naszym obowiązkiem jest..

Poświęcamy odpoczynek, potrzebę oddechu czy ochotę na chwilę z dobrą książką na rzecz wszystkich i wszystkiego, bo nasz ideał matki nieustannie podpowiada kolejną rzecz do zrobienia.

Przychodzi jednak taki moment kiedy ciągła rezygnacja z siebie prowadzi do ściany a przy tej ścianie rodzi się frustracja. Rodzi się i rośnie wprost proporcjonalnie do naszego dziecka i czasu trwania naszego związku. Frustracja zmienia się w złość i cholerne wkurzenie, którego czasem same nie rozumiemy. Bo skoro dzieci są zdrowe, mamy rodzinę itd to o co ci chodzi kobieto, dlaczego wkurzają mnie porozrzucane zabawki albo rozlany na podłodze sok. Coraz trudniej wykrzesać z siebie potrzebną cierpliwość i spokój, coraz częściej wyładowujemy frustrację krzykiem. Nasze kochane dziecko powoli zdaję się zmieniać w małego potworka, który tylko od nas wymaga, a partner jest kolejnym nic nie rozumiejącym facetem. Na inny sposób regeneracji i oczyszczenia umysłu same sobie nie pozwalamy, a krzyk jest już poza naszą kontrolą. Krzyk daje chwilowa ulgę w złości, rodzi jednak poczucie winy bo krzywdzimy dziecko, poczucie winy dołącza do frustracji nakręcając koło negatywnych uczuć. Wpadamy w wir którego nie kontrolujemy i nie rozumiemy.

Frustracja, złość, zmęczenie i brak radości to jedyne co możemy osiągnąć ciągle wierząc w rezygnację  z siebie. Sama doszłam do muru. A tam pod tym murem mój umysł pochłonięty był przez odwiecznie odganianą potrzebę siebie. Każda trudniejsza sytuacja była w moim odczuciu atakiem na moje ja. Bo przecież ja nie mam czasu na nic, wszyscy ciągle czegoś chcą. Przeszłam z etapu rezygnacji z małych przyjemności dla siebie do etapu wyolbrzymiania ograniczeń, które nakłada na mnie posiadanie dzieci. A tak naprawdę to ja sama nie dawałam sobie zgody na tą chwilę dla siebie.

Dopiero kiedy zrozumiesz, że warunkiem szczęścia twojego dziecka jest spokojna wypoczęta mama, poczujesz, że czas dla siebie daję więcej ciepła cierpliwości niż jakiekolwiek postanowienia poprawy. Żaden poradnik bycia rodzicem nie sprawdzi się jeśli nie pozwalamy sobie na oddech. W szpitalu matka powinna dostawać oprócz poradnika pielęgnacji noworodka, poradnik jak codziennie znaleźć chwilę dla siebie. Bo tylko w ten sposób ze zdrowym umysłem można tworzyć zdrową szczęśliwą rodzinę. Posiadanie dzieci nie wymazuję z nas naszych potrzeb, a kilkadziesiąt minut dla siebie nie zniszczy psychiki dziecka. Nadal jesteś kobietą, piękną samą w sobie której świat może być pełen ciekawych doznań i miejsca na Twoją pasję.

Ten tekst to kontynuacja wyzwania, które sama dla siebie podjęłam, pięć minut dla siebie każdego dnia. Ciepła kawa, którą lubię i artykuł w gazecie, wcześniejsze położenie starszej córki do łóżka, która spać nie musi ale zajmuje się sobą. Ciepła herbata przed snem i kilka kartek książki zamiast Facebooka (który jest ułudą odpoczynku a tak naprawdę męczy sto razy bardziej) Relaksująca muzyka albo cisza i ciemność przed zaśnięciem, w którą tak po prostu się wsłuchuję.

Takich momentów w ciągu dnia potrzebuje każda z nas, dlatego jeśli masz ochotę pokazać jak codziennie pozwalasz sobie na przyjemności oznacz zdjęcie na instagramie czy Fb albo wpis na blogu hashtagiem #czasdlamnie. Będę śledzić i chętnie zainspiruję się waszymi zdjęciami. Sama również będę Wam takie zdjęcia pokazywać.

Jeśli uważasz, tak jak ja że to ważny temat, o którym trzeba głośno mówić, udostępnij ten wpis albo kliknij lubię to. Będzie to dla mnie informacja, że warto pisać o swoich doświadczeniach nawet tych trudniejszych po to by zwrócić uwagę innym na sprawy umykające w codzienności. Czekam również na wszystkie Wasze komentarze

Zdjęcie Vladimir Kudinov

Related Posts

1 Comment

  • Reply
    Mój bałagan czyli o moim nowym podejściu do sprzątania -
    22 lipca 2016 at 14:40

    […] zapomnieć.Musiałam przyjrzeć się swojej codzienności i wprowadzić zmiany o czym pisałam w TYM wpisie. I dziś wiem, że takie zmiany dają oddech i są […]

  • Leave a Reply

    Close