Dzieci Rodzicielstwo

Chłopiec

Ucieka
Ucieka mi Aleksander bo tylko stanie na nogi robi papa i biegnie w przeciwnym kierunku.
Ucieka mi czas bo minęło 12 miesięcy i już nie mam w domu niemowlaka a kolejne coraz większe dziecko.
Uciekają mi wspomnienia i obraz maleńkiego dziecka które przyniosłam do domu.
Na szczęście mogę do tego wrócić do tamtych chwil, dzięki wpisom na blogu, takich jak tutaj czy tutaj.

Chłopiec
na początku był wielką niewiadomą i wątpliwością.
Moja córka miała mieć siostrzyczkę. Taki był plan i takie oczekiwania.
Chłopiec który z czasem rozkochał w sobie matkę na początku sprawiał że bardzo często płakałam.
Płakałam po usg bo nie tak to sobie wyobrażałam. Dwie siostry miały szansę być najbliższymi sobie osobami, które godzinami będą ze sobą rozmawiać, czuć podobnie i mieć wspólną przestrzeń.
Taka łatwa definicja najbliższej osoby – siostra.
A co  z bratem, co będzie ich łączyć i czy w ogóle się dogadają
Przecież to dwa zupełnie światy.

Płakałam bo Aleksander urodził się jako dziecko wymagające, i to dobiło mnie jeszcze bardziej.
Już zaakceptowałam fakt że będzie syn zaczęłam czerpać przyjemność z wyszukiwania chłopięcych ubranek wyobrażałam sobie jaki będzie i udało nam się w końcu zgodnie wybrać imię a tu..
On ciągle płacze, nie śpi jest nieodkładany i nienawidzi wózka….
Je co godzinę przez godzinę.
W ten oto sposób wspólne spacery odbywały się sporadycznie i tylko my wiemy iloma trudnymi emocjonalnie sytuacjami się kończyły. Ile razy musieliśmy wzywać taksówkę bo on od godziny płakał i nie dał się ani usypać ani odłożyć do wózka ani nakarmić..
Ile razy wpadłam w rozsypkę emocjonalną bo nie potrafię sobie z nim poradzić
Uspokajał się w domu
Przestaliśmy wychodzić, przez pół roku nawet osiedlowy sklepik omijałam szerokim łukiem Julianka do zerówki trafiała sporadycznie najczęściej dzięki pomocy znajomych którzy ją zawozili i odbierali.
Pewną ulgę przyniosła nam chusta i do dziś uważam że to najlepszy zakup bo choć musiałam ciągle być w ruchu to jednak działała i w niej spał.
To były najtrudniejsze momenty w moim życiu, byłam rozdarta miedzy córką którą zaniedbywałam i której było mi okropnie żal w całej tej sytuacji i synem który męczył mnie swoja problematycznością. Byłam cholernie zła na niego że zabiera mój czas który miałam dzielić miedzy ich oboje. Że nie mogę zostawić go na minutę bo żadna zabawka nie zajmowała jego uwagi, bo z nikim nie mogłam zostawić go na chwile i nawet przy tacie wpadał w nieukojony płacz.
Ale zaparłam się w sobie zrobiłam wszystko żeby dać mu tyle nieustannej obecności ile potrzebował  i podążać za nim i za jego potrzebami rezygnując ze swoich. Jeśli potrzebował piersi co godzinę karmiłam, jeśli potrzebował być ciągle na rekach nosiłam jeśli potrzebował budzić się w nocy co godzinę wstawałam karmiłam głaskałam po plecach. Kombinowałam dotąd aż znalazłam sposób, żeby w tym wszystkim nie zostawić Julianki samej sobie.
Były tygodnie kiedy musiałam go karmić dopiero jak zasnął, usypiać na rękach karmić przez sen i odkładać na 15 minutową drzemkę. Były tygodnie kiedy karmiłam go tylko na stojąco i takie kiedy wieczorem nie mogłam wstać z łóżka bo jak tylko odsunęłam się na parę kroków on się budził.
Nie uczyłam go na siłę usypiać nie zostawiałam w łóżeczku żeby nauczył się zajmować sobą, nie zostawiałam na siłę z nikim i nie zabierałam nigdzie poza pobliskim parkiem.
Czułam, że jeśli w tak dramatyczny sposób reaguje i komunikuje swoje wyjątkowe potrzeby to musi być wyjątkowym dzieckiem.

Pisze to wszystko bo dziś widzę jaka spotyka mnie za to nagroda
Aleksander jest cudownym rocznikiem, wesołym i radosnym. Kiedy potrzebuje bliskości przychodzi i z ufnością się przytula. I nie tylko do mnie do taty do siostry również.
Biegaja z siostrą po domu i śmieją się na cały głos a kiedy przychodzi do domu tato on biegnie do drzwi prawie potykając się o własne nogi i woła to swoje tata tata.
W sumie to biegną oboje przepychając się w drzwiach do przedpokoju
Dostaje od niego tyle dziecięcej bliskości i miłości ile nie byłam sobie w stanie wyobrazić.
Stał się idealnym dzieckiem dającym ogromne pokłady radości,
a może to ja zrezygnowała z wydumanych wyobrażeń o dziecku..
Czuje i wiem że cały ten wysiłek który mimo złości nerwów i cholernego zmęczenia wkładałam w zaspokojenie jego potrzeb przyniósł takie efekty.

Czy jeśli na siłę brałabym go w pełne ludzi miejsca albo zostawiała samego pomimo jego protestów byłby dziś taki beztroski? Byłby chłopcem z ogromnym potencjałem który odważnie sięga po nowe umiejętności

Wiem, że bardzo trudno uwierzyć że takie dzieci istnieją że rodzą sie maluchy z którymi nie da sie isc z wozkiem na spacer albo na zawyczajne zakupy. Wiem to bo sama bym w to do końca nie wierzyła gdyby nie mój syn.
Jako matce takiego dziecka, ulgę przyniósł mi artykuł który gdzieś przypadkiem do mnie trafił o dzieciach High Need Baby.

Dziś wiem, że urodziłam dziecko o wyjątkowych potrzebach, które
potrzebowało wsparcia by w swoim bardzo powolnym tempie akceptować
kolejne elementy świata poza brzuchem mamy. Urodziłam kolejną wrażliwą osobę dla której musimy być ogromnym wsparciem.
Z perspektywy czasu, cieszę się bardzo że mój syn jest takim człowiekiem bo kto lepiej zrozumie moją wrażliwą i emocjonalną córkę jak nie jej wrażliwy młodszy brat..

DSC_0105

DSC_0158

Related Posts

2 komentarze

  • Reply
    małgorzata stryjecka
    30 września 2015 at 09:36

    gratuluje ci cierpliwości , 🙂 piękny wpis ,piękny syn . Pozdrawiam was serdecznie

  • Reply
    lavinka
    30 września 2015 at 13:08

    Chusta przydaje się i przy "aniołkach". Nie miałam na szczęście podobnych problemów, dziecko idealne, nigdy nie chciałam też planować za dużo do przodu, bo relacja nawet z własnym dzieckiem to zawsze niespodzianka. Każdy człowiek jest inny i potrzebuje czegoś innego. Są dzieci, które lubią mieć ciasno. Moją wystarczyło wrzucić w zmiędloną kołdrę czy położyć w puchową poduszkę, w która wpadała i spała jak zabita. W chuście zasypiała momentalnie, ale trzeba było wkładać szybko, bo zaczynała uciekać. Potem było uwielbienie dla muzyki, no co robić, codziennie mieliśmy imprezę muzyczną. Raczej omijałam skupiska ludzkie, bo uważałam, że zwłaszcza podczas pierwszych miesięcy dziecko powinno mieć spokój. Ale z czasem zaczęliśmy zabierać małą do ludzi i to na pewno spowodowało, że mała się oswoiła i nie boi się tłumu (acz nadal rakiem omija ludzi, którzy rzucają się nią "z łapami"). Jak czasem widuję spędy mam malutkich niemowlaków, w hałaśliwych centrach handlowych, to dostaję gęsiej skórki. Nie ma szans, żeby dzieci nie odreagowały takiego nadmiaru bodźców w nocy. Starsze niż rok to co innego, ale też lepiej im będzie na łące czy w lesie. Trzeba ufać swej intuicji i basta.

  • Leave a Reply

    Close