przemyślenia Rodzicielstwo

Patrzysz i kochasz

Jest taki moment, który jak niewiele innych pozwala poczuć ogrom miłości jaki mamy pod swoją opieką. Kiedy położysz się obok śpiącego dziecka, poczujesz jego ciepło, zapach i wsłuchasz się w jego spokojny oddech. Po prostu patrzysz.

W całej codzienności i próbie zapanowania nad wszystkimi obowiązkami przy mojej dwójce bardzo skupiam się na obowiązkach, świadomości ilu spraw nie załatwiłam i ilu nie załatwię bo nie mam jak tego zrobić.
Często czuję, że nie ogarniam trochę zawalam choć przecież powinnam już mieć jakiś plan, który to wszystko pozwolić połączyć. Są takie dni kiedy na pierwszy plan wysuwa się zmęczenie przytłoczenie i monotonia,  a potem jakby do pary dołącza potrzeba zrobienia czegoś atrakcyjnego nie związanego z macierzyństwem czy opieką nad dziećmi.
W inne dni z kolei sprężam się i motywuje do zorganizowania, opanowania chaosu. Spinam pośladki jak tylko potrafię bo przecież sama chciałam zostać matką dwójki dzieci. Więc uwijam się łącząc gotowanie obiadu zabawę z młodszym i starszą znajduje czas na spacer, książki, sprzątanie, rozmowy, tulenie w miedzy czasie wyciągając z dna pokłady cierpliwości.

W tej mojej nowej rzeczywistości zabrakło pewnych wyjątkowych chwil. Nie wiem dlaczego zgubiłam potrzebę przyglądania się mojemu śpiącemu synowi.
Dziś kiedy wbrew wszystkiemu położyłam się obok niego, spojrzałam na błogi uśmiech malutkie dłonie i ucałowałam jego ciepłe pachnące niemowlęctwem czoło zdałam sobie sprawę od jak dawna tego nie robiłam. Jak sama na własne życzenie przedkładając obowiązki nad czas z dzieckiem, pozbawiłam się tych najpiękniejszych chwil.
Kiedy patrzysz i kochasz.
Ze starszą córką notorycznie i z wielką przyjemnością po wieczornym czytaniu przytulałam się i zasypiałyśmy razem albo chociaż cieszyłam się jej wtuloną we mnie ciepłą dziecięcą obecnością.
Z młodszym przez długi czas nawet nie dopuszczałam takiej potrzeby do głosu, po prostu kładłam go spać i szłam wykorzystać jego sen na nadrabianie niezrobionego. Przegapiłam tak dużo tych chwil.
Dobrze, że jeszcze gdzieś we mnie znalazło się miejsce w  którym potrzeba pobycia z nim wydostała się na zewnątrz ponad te inne codzienne myśli. Leżąc z nim tuląc jego małą ciepłą pachnącą osobę ucieszyłam się że jest. Przez tych kilka chwil nie myślałam o niczym innym tylko dziękowałam że jest.

To sposób na wszystkie kryzysy, na zmęczenie macierzyństwem, na frustracje z powodu braku czasu,
Przyglądanie się naszym śpiącym dzieciom, widok który zmiękcza serce, wyzwala ogromną falę uczuć i pozwala przywrócić na nowo dobrą hierarchię w codzienności.

Pozwalaj sobie na te chwile jak najczęściej, nie przedkładaj porządku, internetu czy innych obowiązków nad możliwość pocałowania w czoło śpiącego dziecka.
Taka chwila daję nam nową moc.

Related Posts

6 komentarzy

  • Reply
    Mamine Skarby
    28 września 2015 at 11:28

    Marta, jak zawsze trafnie!

  • Reply
    Anonimowy
    28 września 2015 at 12:29

    Tez mam.dwojke . Piszesz o tym wszystkim tak jakbys opisywala mnie

    • Reply
      mój mały świat
      30 września 2015 at 07:19

      Jak bardzo byśmy się nie różniły jako ludzie w macierzyństwie przeżywamy podobne emocje 🙂 Dzieki czemu łatwiej możemy zrozumieć druga mamę jeśli tylko chcemy 🙂

  • Reply
    małgorzata stryjecka
    29 września 2015 at 07:54

    moja mlodsza nie zasnie sama , takze co wieczor zasypia przy piersi a ma juz 17 m-c , jak chce ja odlozyc do lozeczka budzi sie po 2 H . takze jak meza nie ma spi cala noc ze mna wtulona , a jak jest tata o max 12 w nocy budzi sie i spi z nami 🙂

    • Reply
      mój mały świat
      30 września 2015 at 07:18

      Alek też śpi ze mną, wieczorem ląduje w łóżeczku ale potem po pierwszym przebudzeniu już u nas w łóżku tyle ze w nocy to i ja spie :)A w ciągu dnia w czasie jego drzemek nie miałam czasu patrzeć na niego być z nim a to takie wspaniałe uczucie teraz często od[puszczam to co muszę a leżę obok niego jak śpi. Jeszcze zdarzę posprzątać 🙂

    Leave a Reply

    Close