Kobieta Rodzicielstwo

Karmienie piersią, emocjonalna huśtawka

Jedenaście miesięcy, tyle trwa moja druga przygoda z karmieniem piersią. Ze starszą córką karmienie zakończyło się po 8 miesiącach na moich warunkach. Kilka miesięcy później, po przeanalizowaniu swojej decyzji doszłam do wniosku, że to wcale nie było fair wobec córki, która  z dnia na dzień zupełnie bez powodu została pozbawiona  niezawodnej formy bliskości. A ja sama tej decyzji żałuje.
Dlatego za drugim zdecydowałam się na długie karmienie piersią i karmienie na żądanie..
Proste? w założeniach owszem.
Karmienie piersią powinno być jedną z najbardziej naturalnych rzeczy po urodzeniu dziecko, po prostu przystawiasz i jest. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że większość kobiet rezygnuje z karmienia z powodu braku wsparcia.  Po prostu zaczynając od lekarzy, położnych aż po własną matkę przyjaciółkę czy męża. Z jednej strony to brak wiedzy na temat mleka matki , powtarzane od dziesiątek lat mity a z drugiej brak zrozumienia, że karmienie to wcale nie jest taka prosta sprawa.
Jest takie zdanie, które o karmieniu mówi bardzo wiele,
Karmienie zaczyna się w głowie.
W głowie bo jeśli uwierzysz, że możesz karmić to mleko popłynie. Ale w głowie również dlatego, że z karmieniem związane są kryzysy a kryzysy dużo łatwiej przejść jeśli wiesz dlaczego to robisz i ile dobrego w mleku płynie. Po prostu jeśli masz wystarczająco dużo wiedzy.
Kryzysy nie kończą się niestety razem z zakończeniem nawałów zastojów czy z unormowaniem laktacji. Jedno się kończy drugie zaczyna. Pojawiają  się kryzysy laktacyjne, kiedy to wydaje Ci się że masz za mało mleka a dziecko jest głodne. I jeśli wtedy nie masz w głowie odpowiedniej wiedzy i strategii działania albo kompetentnego wsparcia, to ze strachu i troski podajesz butelkę.
Ale kryzysy to nie tylko te laktacyjne, to również osobiste odczucia związane z ograniczeniem Twojej swobody. Jasne, że są różne dzieci i jedno dziecko na piersi śpi całą noc i nie robi mu różnicy jeśli czasem dostanie mleko z butelki. Ale są takie dzieci, które nie wytrzymają dwóch godzin bez piersi a butelka powoduje u nich jedynie odruch wymiotny. Trochę łatwiej jest po rozszerzeniu diety bo zawsze posiłek można zastąpić czymś innym ale zostają noce i nadrabianie nieobecności mamy.

Często przychodzą takie chwile kiedy mam dość karmienia, dość tego uwiązania i marzę o jednej przespanej nocy. Budzi się w mojej głowie nadzieja, że może po mleku modyfikowanym przespał by trochę dłużej..
Są dni kiedy sygnały mojego syna, że szuka piersi doprowadzają mnie do rozpaczy, że znowu muszę go karmić.
Tak naprawdę nie ma tej mitycznej bliskości w karmieniu piersią o której czasem możemy usłyszeć..
Karmienie nie sprawia mi jakiejś nadzwyczajnej przyjemności i nie odczuwam w związku z nim wyjątkowej bliskości, której nie czułam w innych chwilach z moim synem.
Ale mam świadomość, że jest to najpełniejsza bliskość jakiej potrzebuje mój syn. Dla niego to nie tylko mleko ale ciepło i bezpieczeństwo, które pozwalają mu radzić sobie z nowymi bodźcami i nadmiarem emocji.
Gdyby nie świadomość tych wszystkich korzyści już dawno poddałabym się i któryś z kolejnych kryzysów byłby ostatnim. Mój syn pewnie rozwijał by się nadal podobnie ale nie miałby szansy na to optymalne czy idealne wsparcie jakim jest mleko matki.

Emocjonalnie gubię się w tym karmieniu.
Od chwil pięknych kiedy zmęczony przytula się zaczyna ssać i czuje jaką ulgę mu to przynosi, od takich dni kiedy lubię karmienie i przyglądam się jak na Jego twarzy pojawia się błogi wyraz twarzy a potem najczęściej przychodzi spokojny sen, do chwil kiedy żaden jego gest nie jest w stanie pokonać frustracji związanej ze zmęczeniem i ograniczeniem jakie chcąc nie chcąc czuje. Jedno wiem w tym całym galimatiasie na pewno, karmiąc go daje mu to co mogę najlepsze. I po każdym gorszym dniu przychodzi taki kiedy mogę sobie powiedzieć ‚kolejny raz dałaś radę” mimo tych wszystkich komplikacji i negatywnych myśli.
W takie dni lubię go karmić 🙂
W pozostałe potrzebuję wsparcia najbliższych..

Related Posts

2 komentarze

  • Reply
    Megi W
    5 sierpnia 2015 at 08:54

    Bardzo mądry post, temat bliski mojemu sercu. Rozumiem zmexzenie,moj syn karmiony piersia 2 lata przespal cala noc jak skonczyl 21 mcy,wczesniej budzil sie na karmienie… ciezkie mielismy noce. Ale kp jest b.wazne ze wzgledu na potrzebe emocjonalna dziecka jak i wplyw na jego zdrowie w przyszlosci. Zycze dobrych wyborow!:-)

  • Reply
    Ufam mleku matki -
    3 sierpnia 2016 at 14:26

    […] trochę to potrwa. Nie mam jakiegoś specjalnego planu i choć czasami dopadają mnie myśli jak w TYM wpisie to szybko wraca mi spokój, że mój syn tego potrzebuję i to najlepsze co mu […]

  • Leave a Reply

    Close