Dzieci Rodzicielstwo

Plusy przedszkola

Zostały nam ostatnie dni w przedszkolu. pomimo że większość z Was ma już wakacje, moja starsza córka chodzi do przedszkola jeszcze przez tych kilka dni.

Ponad cztery lata temu po raz pierwszy próg przedszkola przekroczyła grupa maluszków a wśród nich moja 2,5 letnia córka. Przypomniałam sobie ten dzień tak dokładnie czytając wpis Magdy z bloga Mamine Skarby  której to córeczka od września przedszkole zaczyna. Zarówno Magda jak i inne mamy, ma wątpliwości i wiele lęków przed pierwszym spotkaniem z przedszkolną rzeczywistością Kilka lat temu ja takich wątpliwości nie miałam.
Tak szczerze i naprawdę nie bałam się tego dnia kiedy Jula pójdzie do przedszkola. Przygotowywałam córkę dużo wcześniej, rozmawiałyśmy o przedszkolu kilka miesięcy i wiele spraw związanych z nowym miejscem wytłumaczyłam jej dokładnie zanim przekroczyła po raz pierwszy jego próg.  Do tego bardzo cieszyłam się, że ona do przedszkola idzie i tę radość Jula chyba przejmowała ode mnie.
Jednak byłoby zbyt pięknie gdyby i mnie te wątpliwości nie dopadły. Pierwszy dzień i moment kiedy zamknęłam drzwi do sali a za tymi drzwiami została moja córka a ja mocno poczułam że jestem bez niej poczułam strach o to jak sobie poradzi i niepewność czy aby nie przeceniłam Jej gotowości na nową sytuacje.

Decyzji o przedszkolu nie żałowałam nigdy, być może dlatego że na palcach jednej reki mogę policzyć sytuacje trudne które i tak rozwiązywane były w porozumieniu i z pomocą nauczycielek z przedszkola. A chwil pięknych i ciepłych była niezliczona ilość.

Dziś te maluszki z pierwszej grupy przygotowują się do pierwszej klasy i niestety rozchodzą do różnych szkół. Lata wspólnej zabawy, przyjęć urodzinowych i spędzonego czasu sprawiają, że rozstanie jest trudne i chcemy aby wykorzystali te ostatnie dni kiedy bez obowiązkowych zajęć mogą całe dnie spędzać ne wspólnej zabawie. Patrząc z perspektywy czasu widzę jak wiele plusów ma przedszkole, jak bardzo wpłynęło na rozwój mojej córki w kierunku który był spójny z moimi przekonaniami i oczekiwaniami.

Przyjaciele
Długo zastanawiałam się od czego zacząć opisywać pozytywne doświadczenia przedszkolne. Zaczynam od przyjaciół bo tak naprawdę to jedyna rzecz której nie nauczymy swojego dziecka same. Samodzielności, języka obcego, wierszyków czy piosenek możemy nauczyć w domu ale przyjaciół nie zastąpimy. Rodzeństwo kuzyni czy dzieci na placu zabaw to i tak inne relacje niż te zawierane z początkowo obcymi dziećmi z którymi spędzić trzeba kilka godzin.
Uspołecznianie, nauka że istnieją inne dzieci, które również mają pewne prawa, z którymi trzeba się liczyć, starać dogadać a czasem pokłócić o wybraną zabawkę. Przebywanie w grupie pozwala poznać czym jest współdziałanie, czy lepiej zrobić po swojemu samodzielnie czy razem z innymi wg uzgodnionego planu. Na własnej skórze mały człowiek przekonuje się, że nie wszystkich da się lubić i nie wszyscy najbardziej będą lubić jego. Zaczyna dostrzegać jak bardzo ludzie różnią się miedzy sobą a pomimo tego da się  z nimi cudownie spędzać czas. W żadnym innym miejscu kilkuletni maluch nie nauczy się tyle dobrego od dzieciaków. Choć wiadomo, że przyniesie i te gorsze zachowania. Ale i tu nie ma się czego bać, a uczyć dziecko że ślepe naśladowanie i powtarzanie po rówieśnikach nie jest dobrym pomysłem. To kolejne świetne doświadczenie na później, na czas szkoły.

Przyjaźnie przedszkolne być może nie przetrwają w kolejnych latach, choć sama mam kilku znajomych z zerówki. Być może za rok nie będziemy już w kontakcie  z najlepszymi kolegami z grupy. Ale zostaną wspomnienia, Michała z którym przez pierwsze miesiące zawsze chodzili za rączkę a który do dziś jest najlepszym kolega, Tomka który troszczył się i biegał po chusteczkę kiedy lała się krew z nosa, Niny z którą raz się kochały za chwile już mniej i tak na zmianę, Zuzi z którą przez wiele miesięcy były nierozłączne i wielu wielu innych osób.

Choroby
a może odporność dziecka. Widmo którego boi się większość rodziców. Czy to naprawdę jest tak straszne? Ja osobiście nie wyolbrzymiałabym tego problemu. Dzieci chorują i powinny chorować. Jeśli nie odbiega to od normy tp powinniśmy to zaakceptować bo jak inaczej nabiorą odporności. Układ immunologiczny dziecka kształtuje się poprzez kontakt z drobnoustrojami, jeśli nie w wieku 3 czy 4 lat to potem w wieku szkolnym. Czy nie lepiej przejść chorowanie zanim zaczną się szkolne obowiązki ?
Jasne, że czasem jest tak że po dwóch dniach w przedszkolu dziecko jest dwa tyg chore. Ale to nie trwa wiecznie choć nam rodzicom wydaje się że chore są non stop. Z tygodnia na tydzień organizm lepiej radzi sobie z infekcjami. Starsza córka z obniżoną odpornością dała radę, w miedzy czasie dzięki lekom ale i kontaktom z dziećmi jej odporność wzrosła, układ immunologiczny nauczył się walczyć sam. Zdarza się że po dwóch dniach gorączki jest zdrowa, organizm sam bez żadnych leków zwalcza infekcję. Kiedyś to było nie do pomyślenia

Emocje
tych w przedszkolu dziecko doświadczy mnóstwo. Wiele z nich pierwszy raz, wiele takich których w domu nie miałoby szans poczuć. W dobrym przedszkolu jest miejsce na emocje dziecka, nikt nie każe nie wyśmiewa za to co czuje a pomaga sobie poradzić. Jest miejsce na przytulenie, na wyciszenie. W przedszkolu na dziecko czeka mnóstwo pozytywnych, silnych emocji, ogromnych radości. Czekają też uczucia trudne ale i ze smutkami trzeba sobie dać radę. Jeśli rodzice i nauczyciele wspierają dziecko uczy się ona, że trudne uczucia są, że trzeba sobie na nie pozwolić i zaakceptować. A my rodzice musimy dać szansę przeżyć te emocje swojemu dziecku jeszcze raz w domu w prosty sposób tłumaczyć trudne sytuacje i uczucia. Wiele wieczorów przegadałyśmy ze starszą na temat historii z przedszkola których nie rozumiała albo w których było Jej trudno. I czuję, że to są najważniejsze chwilę i słowa.

Samodzielność,
dziecko uczy się jakby z dnia na dzień podpatrując rówieśników przebywając ze starszymi dziećmi, dzięki zachętom nauczycieli i opieki. Z dnie na dzień często zaskakując nas totalnie samo zaczyna jeść ubierać się czy korzystać z toalety. Choć w tym przypadku ważną rolą rodzica jest dobrze przygotować malucha na pobyt w przedszkolu. Trzeba dużo ćwiczyć czynności samoobsługowe. Nie da się zacząć miesiąc wcześniej licząc ze dziecko załapie. Od rekrutacji do pierwszego września sporo czasu a i wcześniej kiedy zaczynamy planować przygodę z przedszkolem warto zacząć też oswajanie z samodzielnością. Oszczędzamy dziecku stresu związanego z tym że nie potrafi.My rodzice zaczynamy naukę przedszkole doskonali i doprowadza do perfekcji 🙂

Przedszkole jest przygodą
niesamowicie ciekawą pełną wycieczek gier zabaw i nowych pomysłów. Wszystkie twórcze zajęcia piosenki i czytane książki które wpływają na rozwój intelektualny dziecka. Jasne, że mama w domu też może proponować kreatywne zajęcia ale w przedszkolu jest to intensywniejsze, często z wykorzystaniem wieloletniego doświadczenia.
Przedszkole jest  przygodą także dla rodziców. Ile przedstawień przygotowanych przez rodziców przez te cztery lata miałam okazję widzieć, zajęcia które prowadziły mamy dla dzieci swoich i innych grup, pomoc w organizowaniu wyjazdów, wyszukiwanie fajnych inicjatyw dla dzieci wspierając działanie. Jeśli tylko chcemy, zaangażować można się na wielu płaszczyznach. Na spotkaniach piknikach rodzinnych i przedstawieniach z tygodnia na tydzień trafiasz do coraz bliższej Ci grupy znajomych, z czasem być może i przyjaciół.

Rozwój ruchowy 
Dzieci potrzebują ruchu, czy nam się chce czy nie one do prawidłowego wzrastania potrzebują ruchu i to całkiem sporo. Zajęcia w przedszkolu poprowadzone w prawidłowy sposób dają możliwość wykorzystania energii na placu zabaw, gimnastyce, tańcach, długich spacerach czy podczas codziennych zabaw zorganizowanych i swobodnych. Po prostu dzieci w przedszkolu mają gdzie wykorzystać swój żywioł. Do tego do zabawy ma towarzystwo równie mocno spragnione ruchu a jeśli dziecko rusza się dużo to rozwija się zdrowo, proste!

Rozwój intelektualny
czyli sprawa która dla wielu jest najważniejszą. Czy dziecko nauczy się liter liczb i języka a może jeszcze jakiś mądrości z zakresu przyrody. Nauczy się choć dla mnie to żaden priorytet. Dużo ważniejszy jest rozwój społeczny. Ale nauczy się nawet nie wiedząc, że się uczy, w zabawie podczas ciekawych zajęć czy szykując prace plastyczną. Wiedzę można przekazać naprawdę w ciekawy i przystępny sposób i właśnie nauczyciele przedszkola powinni taki sposób znać.
Oprócz wiedzy przekazanej dzieciom jest też wiedza dla nas. Dzięki codziennym obserwacjom możemy dowiedzieć się wiele o swoim dziecku bo to w trakcie zajęć nauczyciel ma szansę wypatrzyć szczególne zdolności w niektórych dziedzinach. Zwróci uwagę na tych umuzykalnionych, wyróżniających się plastycznie czy uzdolnionych ruchowo.

Rewolucja w relacjach z dzieckiem
to chyba najdziwniejszy z plusów jaki tutaj poruszam, dla wielu z Was może wydawać się przesadzony ale przedszkole pozwala często na poluzowanie zbyt ciasnych więzi miedzy dzieckiem i matką. Jeśli dziecko przebywa z mamą sama na sam większość czasu łączy ich bardzo silna więź. Często jest tak, że kobieta nie znajduje dla siebie nawet kilku sekund w ciągu dnia bo musi robić wszystko dla dziecka a swoje potrzeby odkłada ciągle na później. Dziecko z kolei nie ma czasu na chwile samotności i nudy bo mama wymyśla mu zaraz kreatywne sposoby spędzania wspólnie czasu. Kilkugodzinna rozłąka na czas przedszkola pozwala dostrzec matce, że ona sama nadal istnieje pomimo ze ma dziecko, daje czas w którym może zając się sobą czy to w rozwoju zawodowym czy choćby odpoczywając. Dziecko uczy się, że potrafi funkcjonować również bez nieustannej obecności mamy, a to że mamy chwilowo nie ma nie zmienia faktu, że mama nadal kocha najbardziej na świecie. A czas po powrocie do domu jest tą chwilą kiedy stęsknieni spędzają czas skupiając się tylko na sobie. Być może czasu razem w ciągu dnia jest mniej ale na pewno jest intensywniejszy pełniejszy bo zajmujemy się tylko byciem razem a nie wszystkim przy okazji. Doceniając sto razy bardziej wspólny czas po południu czy weekendy czerpiemy z niego i dajemy siebie pełniej.

Jak przygotować siebie i dziecko do przedszkola?
Autorytetem nie jestem ale na pewno trzeba dużo rozmawiać, opowiadać o plusach i konieczności zostania bez mamy i taty. Na pewno ważne jest nieustanne zapewnianie, że rodzice wrócą i zabiorą dziecko o ustalonej porze.
Trzeba również nauczyć dziecko prosić o pomoc, wyrażać swoje potrzeby. Dziecko które zostaje pod opieką w przedszkolu musi umieć przekazania że boli brzuch albo chce się pić. O takim przygotowaniu często rodzice zapominają a dziecko nie nauczone prosić o pomoc nie powie o swoich potrzebach których nauczyciel może się nie domyślić. I najważniejsze nie bać się na zapas. Nie można też zakładać różowych okularów i naiwnie wierzyć że problemy z adaptacją nas nie dotyczą na 100%.
Ale każdy nasz lęk ma wpływ na dziecko, nawet jeśli głośno o tym nie mówimy. Być może właśnie w tym tkwił nasz sukces przedszkolny podczas którego moja córka nie zapłakała ani odrobinę. Ja cieszyłam się, że Jula idzie do tego fajnego przedszkola 🙂

Pamiętajmy też, że przedszkole nie musi być całodziennym miejscem opieki jeśli nie wymaga tego nasza sytuacja, może być tylko chwilą na inną aktywność dla rodziców i dziecka.
Można wybrać kilkugodzinne pobyty i całe popołudnia spędzać z rodzicami.
Moja córka zaczęła od 9 godzinnego pobytu w przedszkolu ponieważ tego wymagała moja praca, na szczęście szybko poczułam, że czego innego oczekuje od codzienności i zaczęłam pracować na zlecenie. Dało się połączyć pobyt w przedszkolu pracę i wspólne popołudnia.
U nas to już historia.
A na jakim etapie jesteście Wy?
Jestem ciekawa czy więcej jest pozytywnie nastawionych do przedszkola czy raczej odwrotnie i odwlekacie wysłanie dziecka do czasu obowiązkowych pięciolatków?

 

Related Posts

6 komentarzy

  • Reply
    lavinka
    9 lipca 2015 at 19:17

    Trochę jednak mitologizujesz. Nie chodziłam do przedszkola, po pójściu do zerówki (była oddzielna, bez przedszkola, w zwykłym mieszkaniu) i szkoły wcale nie chorowałam. To chyba z braku wykładzin, miejsca gdzie bakterie uwielbiają żyć. Jak obserwowowałam dzieci chodzące i niechodzące do przedszkola, to właśnie przedszkolaki miały największe trudności ze szkolnym rygorem. Np. nie umiały spokojnie siedzieć w ławce (w przedszkolu nikt tego nie wymaga w trybie ciągłym). Nie umiały się dzielić, wszystko innym wyrywały i ciągle dostawały uwagi. A my, dzieciaki chowane przez babcie i mamy na urlopach wychowawczych, wpadliśmy w szkołę jak w plastelinę. Trochę byliśmy na początku dzicy i nieprzyzwoicie grzeczni (kazali być cicho, to byliśmy), ale nie było problemów z pracami domowymi czy słuchaniem uważnie pani. Dziś chyba przedszkola są inne, lepiej przygotowują do szkoły niż te dawne, jednak nadal boję się, że 30 przedszkolaków z jedną panią to jednak walka o ogień, gdzie wrażliwa jednostka zostanie zadeptana. :/

    • Reply
      mój mały świat
      2 sierpnia 2015 at 18:37

      Przedszkola dziś to zupełnie inny świat niż kiedyś. Jeśli chodzi o choroby wyjątki są nawet takie które w przedszkolu nie chorują ale sam fakt że wiele zakaźnych chorób lżej się przechodzi we wczesnym dzieciństwie jest argumentem. Siedzenie w ławkach a trybie ciągłym tego nie powinno wymagać się nawet w szkole bo to przeszkadza a nauce a nie pomaga i na szczęście w szkołach też zaczynają to rozumieć. Moja córka jest wrażliwą jednostką i nie została zdeptana wręcz przeciwnie nauczyła się że nie musi poddawać się w trudnych sytuacjach i robić tego co ktoś jej każe.

  • Reply
    Mamine Skarby
    10 lipca 2015 at 17:20

    Wyłożyłaś kawę na ławę- plusy ewidentnie są. Mi najbardziej zależy na kontakcie Laury z innymi dziećmi, bo aż się rwie zawsze, a jeśli chodzi o pozostałe punkty- nie miałam nawet do końca świadomości 😉

    • Reply
      mój mały świat
      2 sierpnia 2015 at 18:38

      Kontakt z dziećmi jest chyba na pierwszym miejscu pozostałe plusy to kwestia obserwacji mojej córki. Nie wydumanych pomysłów na wpis 😉

  • Reply
    ewanka ewanka
    20 lipca 2015 at 12:41

    Moja też czterolatka zaczyna od września nowy etap 🙂

  • Leave a Reply

    Close