wszystkie

Projekt matka

Ostatni miesiąc był miesiącem offline. Trochę z powodu braku sprzętu ale trochę też z własnego wyboru bo przecież telefon i tablet dają również możliwość korzystania z internetu. Opuściła mnie przyjemność pisania a czy to nie o to chodzi żeby z tego co robię czerpać radość. W miejsce internetowego świata dopadł mnie głód czytania. Nieopisana wypełniająca całą mnie, ochota na czytanie książek.  Nic tak nie sprawia przyjemności jak zapach i dotyk książki. Żaden tekst w internecie, mądry artykuł czy wpis na poczytnym  blogu. Mój organizm odczuwał przesyt tekstu pochodzącego z monitora,  zatęsknił za tą prawdziwą książką.

W miedzy czasie biegnąc rano do pracy wpadłam do sklepu po zapas chusteczek bez których tego akurat dnia nie było szans przetrwać ani pięciu minut. I tak oto mój kosmiczny katar połączony z bólem gardła został głównym sprawcą zakupu kolejnej książki. Książka chwycona w biegu w zasadzie nawet bez konkretnego powodu. Ot po prostu coś mi w głowie zaświtało żeby kupić i zobaczyć czy ciekawa a przy okazji przestać marnować czas spędzony na dojazdach do pracy. Zamiast witać każdy kolejny korek głośnym nerwowym westchnięciem, witać go z uśmiechem i świadomością że dłużej poczytam.
Prawdą jest też, że jako matka poczułam nieodpartą ciekawość o czym jest ten „Projekt Matka”

„Projekt matka” to rzeczywistość która dotyka codziennie każdą z tych kobiet która już matką została. Co więcej projekt ten zaczyna realizować również ta która o dziecku tylko myśli czy też planuje, również wtedy kiedy się o nie właśnie z partnerem stara. Do projektu dołącza tę i ta kobieta która o ciąży dowiaduje się z  zaskoczenia, może nawet wbrew swoim planom.
Projekt matka to ta część naszego życia która w jakikolwiek sposób  związana jest z podmiotem nazwanym „dziecko” .

Niekończąca się gimnastyka logistyczno organizacyjna. Ciągły wybór pomiędzy ja a co jeszcze muszę zrobić. I ta krążąca myśl „czy kiedyś zdążę się wyspać?”
Bez planu się nie da, bez planu wszystko się posypie. Na początku w kalendarz wpisujesz tylko lekarza, ewentualne szczepienia i zakup pieluch a z roku na rok potrzebujesz coraz więcej rubryk na każdy dzień roku z życia potomka.
A może życia z potomkiem…
Jeśli pojawia się kolejne dziecko/dzieci lub podejmujesz decyzję o pracy zaplanowanie dnia nie mieści się już w rubrykach a ty i tak łapiesz się za głowę, że znowu o czymś szalenie istotnym zapomniałaś.

Później jest już tylko coraz ciekawiej, niczym rollercoaster rozkręca się projekt odbioru z placówek, dojazdu do pracy przygotowania wszystkiego co na dzień następny zaplanowała dla Ciebie Pani z przedszkola czy nauczyciel ze szkoły przyjaznej dziecku. Z troski oczywiście, dla jego rozwoju i innych pitu pitu którym nie możesz się przeciwstawić. I z troski o kreatywne zorganizowanie Twojego czasu, żebyś bezczynnie za długo nie siedziała. Obiady zakupy dzieci akcesoria wyjazdy praca plac zabaw spacer zajęcia dodatkowe skarpetki do pary zdrowie pranie i prasowanie eko marchewka.
Wszystko ułożyć w tak zwaną całość z rezerwą na nagłe wypadki, występujące tak licznie i z zaskoczenia rujnujące perfekcyjnie przygotowany plan

I jeśli wieczorem tuz przed zaśnięciem, (padnięciem ze zmęczenia) starasz się pozbyć świadomości że jeszcze to i tamto i jeszcze wczoraj nie zrobiłaś tego, dla siebie znalazłaś tylko kilka minut a chciałabyś tyle… to pewne jest że bierzesz udział w tym samym projekcie co reszta matek.
Wieczór to jednak czas zrozumienia, kiedy popatrzysz na wszystko przez pryzmat tej małej osoby i odnajdziesz sens zawarty w książce w tak prostych słowach „robisz człowieka” Kiedy główny bohater całego zamieszania śpi szczęśliwy w łóżku, a ty potrafisz spędzić pół nocy na przygotowaniu jakże istotnych kwestii świata dziecięcego typu spódnica na balet.

Poranek. Narzucasz sobie kolejny tak perfekcyjnie nierealny plan, zgrabnie  pomijając w swoim toku myślenia fakt, że nawet godzinę pobudki nie ty wybierasz tylko twój najukochańszy cudowny mały człowiek. Ten sam, który w najbardziej nieodpowiednim momencie w całym miesiącu rozchoruje się lub zabrudzi pieluchę tak, że wszystko dookoła będzie naznaczone jej zawartością. Im więcej bohaterów projektu tym mniejsze szanse na jego realizacje wg założeń ale skrupulatna realizacja  założeń jest totalnie odwrotnie proporcjonalna do ilości uścisków, zaślinionych pocałunków, wypowiedzianych emocji i  minut spędzonych na wieczornym wtuleniu się w Twoje ramiona.

Niech się schowają korporacyjne idealnie zrealizowane projekty z dziesiątkami założeń i wieloma celami do zrealizowania dla wymagającego  klienta z kilkunastocyfrowym stanem konta. Żadna z firm nie przeprowadziła nigdy tak zaawansowanego projektu.
Projekt Matka to codzienność i każdy szczegół i każda ważna sprawa.. to projekt niekończący się za miesiąc czy kilka lat. Czy ma on swój koniec kiedykolwiek?
Wątpię.. to tylko założenia i cele zmieniają się w nim z roku na rok a czasem częściej, z zaskoczenia z prędkością światła..
Punkt stały to miłość.

 

* Tekst powstał po przeczytaniu książki „Projekt Matka. Niepowieść” Małgorzaty Łukowiak, autorki bloga Zimno oraz po szalonych przygotowaniach do zakończenia kolejnej klasy Szkoły Baletowej mojej córki kiedy to miedzy pracą i ząbkującym młodszym zarywałam noc szykując strój Elsy.
Potencjalnie wolny czas spędzałam układając choreografię z córką i w tym wszystkim byłam tak bardzo szczęśliwa bo widziałam że moja córka tego potrzebuje.
Po przecudownym tańcu i bardzo dobrej ocenia Pani Ewy nauczycielki baletu padło proste dziękuje mamo za pomoc.
To najpiękniejsze dziękuje jakie można usłyszeć.

Related Posts

4 komentarze

  • Reply
    małgorzata stryjecka
    27 czerwca 2015 at 19:54

    Uwielbiam cie i Twoje teksty , zaciekawiłaś mnie ta książką , zmykam na bloga tej Pani 🙂

    • Reply
      mój mały świat
      4 lipca 2015 at 07:41

      Książka to takie ubranie w słów naszej codzienności nawet jak nie pracujesz to i tak spraw to zorganizowania jest milion codziennie 🙂 Cieszę się że czytasz, jesteś jedną z wiernych czytelniczek i Twoja opinia jest dla mnie ważna, dziękuję :*

  • Reply
    Mamine Skarby
    28 czerwca 2015 at 19:23

    Aż zapragnęłam zaopatrzyć się w tą książkę! projekt matka- te dwa słowa a definiują nam życie. Tęskniłam :*

    • Reply
      mój mały świat
      4 lipca 2015 at 07:39

      Oj tak zdecydowanie definiują, dziękuje że zaglądasz i piszesz :*

    Leave a Reply

    Close