Rodzicielstwo

Chrzest Aleksandra

To był taki dzień, który choć niby dokładnie zaplanowany to okazał się niezaplanowany w ogóle.
Przez tych kilka miesięcy życia Lolka, przyzwyczaiłam się, że on nie lubi nowości,zmian i zamieszania.
A tu Chrzest goście cała długa Msza. W mojej głowie od samego rana siedziała tylko jedna myśl  „jakoś to przetrwać”. Bałam się okropnie tego jak będzie wyglądać ten dzień i zupełnie nie miałam głowy do niczego innego.

Niedziela
Aleksander ani minuty nie spał od rana, pomimo prób usypiania, noszenia na rękach, spacerów po osiedlu. Zaczynam Go ubierać, On tego tak bardzo nie lubi. Ania z aparatem a ten pojękuje, wyrywa się na wszystkie strony. Kombinujemy więc jak możemy, tu korale tu mamby i smoczek w buzi.
Zamieszanie przerywa dzwoniący telefon, mój brat pyta o jakieś sznurówki,
sznurówki?
Nie wiem o co chodzi ale w Krakowie to i w niedzielę kupi więc chyba wysyłam go do jakiegoś sklepu na D. Dokładnie nie pamiętam.
Chciałam nakarmić Olka, possał kilka razy chwycił niezwykle interesującą go tego dnia pierś i opryskał mlekiem pół mojej sukienki.. jedynej w której w razie czego mogłabym Go nakarmić bez rozbierania się do naga. Dobrze, że nie miałam czasu o tym za bardzo pomyśleć, marudzić i zastanawiać się w co się ubrać.
Juliankę uczesała mi Ania, miejsca w samochodach dla brata zabrakło (liczyliśmy z 10 razy) i znowu Ania ratuje przygarniając Go do swojego samochodu, ciasto od mojej mamy w drodze się rozpadło..
Chrzestnych do kościoła poganiam bo proboszcz na papierki czeka..
Do kościoła dotarliśmy z przemęczonym głodnym dzieckiem, które nie potrafiło zasnąć ani spokojnie zjeść.
I jeszcze dobrze wszystko się nie zaczęło a już ja z Aleksandrem wędrowaliśmy po kościelnych schodach z charakterystycznym bujaniem tak ukochanym przez mojego syna.  I dopiero wtedy Aleksander zasnął tak słodko, że przespał całą Mszę na moich rękach

Wieczorem po uroczystości i obiedzie dla rodziny przyszedł czas na odreagowanie. Na chwilę wszyscy zajrzeli do nas i wtedy kolejny raz uratowała nas chusta. Zapewniła mojemu synowi ukojenie, ciepło a chwilę później sen
Za każdym razem doceniam bliskość a jednocześnie swobodę, którą daje na ten kawałek materiału.
Kilka ruchów a chwilę później mój mały chuścioszek śpi.

To był szczególny dzień dla nas. Nie tylko rodzinna uroczystość, bo podejmując decyzję o sakramencie podjęliśmy decyzje jakie wartości chcemy przekazać dzieciom.  Nie ważne czy kiedyś wiara będzie czymś istotnym w ich życiu i ile razy przestaną wierzyć. Zapomną przypomną sobie o niej i jak długo będą szukać swojego sposobu na wiarę, takie ich prawo, podjąć własną decyzję w dorosłym życiu Chodzi o pewne wartości, które jeśli zostaną w ich sercach pozwolą im być dobrym człowiekiem zawsze

Chrzest Aleksandra zatrzymany w kadrach dzięki Ani www.aniagrochal.pl

 

Related Posts

4 komentarze

  • Reply
    małgorzata stryjecka
    13 maja 2015 at 10:19

    pieknie 🙂

  • Reply
    Mamine Skarby
    28 czerwca 2015 at 19:26

    Cudownie, że w kościele Wam zasnął. Domyślam się ile nerwów było tego dnia… Ale zdjęcia- bajka!!!

    • Reply
      mój mały świat
      4 lipca 2015 at 08:15

      To fakt bałam się tego dnia okropnie. Zdjęcia dzięki Ani będą piękną pamiątką :*

    Leave a Reply

    Close